Rozpoczynający nowy rok szkolny podsunął mi na myśl ciekawy pomysł dla nauczycieli, którzy traktują swój zawód jak pasję. Można dzieciakom zorganizować olimpiadę na przykład z chemii. Jednak nie taką olimpiadę do jakiej dzieci przywykły, gdzie na kartkach rozwiązuje się reakcje chemiczne, przekształca wzory i robi dużo fajnych rzeczy ale nie w praktyce tylko na papierze.Można ją zorganizować w taki sposób aby chętni byli nie tylko najlepsi uczniowie ale wszyscy. Aby tego dokonać trzeba olimpiadę zamienić w dobrą zabawę. Jak to zrobić? To proste kupując dzieciom zabawki. Ale nie takie zwykłe zabawki. Chodzi o zabawki edukacyjne. Każde dziecko mogło by dostać zestaw małego chemika, którym można przeprowadzić do 75 eksperymentów. Nauczyciele wybrali by te najciekawsze i najbardziej odpowiadające programowi nauczania. Dzieci musiały by wykonać eksperymenty naukowe używając odczynników, próbówek i innych akcesoriów dołączonych do zestawu. Każde dziecko byłoby małym chemikiem. Wygra ta osoba, która najszybciej wykona poprawnie wszystkie eksperymenty. Było by mnóstwo dobrej zabawy a dzieci miały by okazję wiele się nauczyć. I to nie tylko te najlepsze i najzdolniejsze ale wszystkie. Nie traktowały by tego jako przymuszonej nauki ale jako dobrą zabawę. Zabawki kreatywne, którymi by się posługiwały mogły by stać się ich własnością. Mogły by więc bawić się również w domu.
Nasuwa mi się również inny pomysł. Nie byłaby to olimpiada chemiczna ale na przykład biologiczna. Podczas gdy w szkole omawiany jest materiał o prehistorii i prehistorycznych zwierzętach można zorganizować konkurs młodego paleontologa.
Do tego potrzebne są zabawki dinozaury. Dzieci rywalizują o to kto najszybciej odkryje skamieniałego zwierzaka. Oczywiście nie można by uszkodzić szkieletu. W ten sposób dzieciaki musiałyby opanować szybką pracę ale jednak bardzo uważną, gdyż zniszczenie szkieletu skutkowało by dyskwalifikacją.